Spa dla duszy

Urlop za klasztorną furtą, czyli nowy sposób na wakacje

Już kilkanaście klasztorów oferuje spędzenie urlopu za swoimi murami. Niektóre prowadzą również terapie dla pracoholików oraz warsztaty z technik relaksacyjnych. – To dobre miejsce, by odpocząć i zastanowić się nad sobą. Zwykle nie mamy czasu, aby odpowiedzieć sobie na niektóre pytania – uważa Piotr Sielski, łodzianin, który w ubiegłym roku dwa tygodnie spędził w klasztorze kamedułów na krakowskich Bielanach. Chętnych nie zrażają ani ceny (ok. 50 zł za dzień), ani klasztorny rygor. Popularność wakacji w pustelniach jest tak duża, że zakonnicy zaczęli wprowadzać dodatkowe ograniczenia. A mimo to w większości klasztorów miejsca są zarezerwowane już do połowy sierpnia. Tak właśnie jest w XVII–wiecznym klasztorze kamedułów na Bielanach. Cele dla gości nie są duże. W pokoju stoi jedynie łóżko i szafka na osobiste rzeczy. Wstęp za mury mają tylko mężczyĄni. – Część gości prosi o przewodnika duchowego, jednego z braci, który kieruje ich rozwojem duchowym, towarzyszy im w modlitwie i podczas mszy – wyjaśnia Krzysztof Góra, prezes fundacji działającej przy klasztorze kamedułów. Reguła zakonu kamedułów z Bielan jest jedną z najsurowszych. Zakonnicy wstają przed czwartą. Ich dzień wypełnia modlitwa i praca. Kontakt między braćmi jest ograniczony do minimum, mieszkają w oddzielnych domkach, a widują się jedynie podczas posiłków i modlitw. Część gości decyduje się na „pełne zanurzenie" w życiu klasztoru. Ich rytm dnia jest taki sam jak pozostałych zakonników. Dostanie się do pustelni kamedułów wcale nie jest łatwe. Chętni muszą przedstawić list referencyjny lub odbyć rozmowę z przeorem. Podobny urlop można spędzić także w klasztorze karmelitów bosych w Piotrkowicach, u franciszkanów w Pińczowie czy u paulinów w Mochowie. Jedynym na razie zgromadzeniem klauzulowym, które otworzyło bramy przed kobietami, są kamedułki ze Złoczewa. Siostry podkreślają, że panie, które chcą spędzić u nich kilka dni, muszą się dostosować do klasztornego porządku dnia i całkowicie odciąć od świata. Surowa reguła nakazuje mniszkom milczenie. Ci, dla których pobyt w klauzulowych zakonach jest zbyt dużym wyzwaniem, mogą spędzić wakacje w ośrodkach stworzonych przy zakonach. Jeden z nich działa w pokamedulskim klasztorze koło Rytwian. Erem, czyli pustelnia, w Rytwianach powstał w XVII wieku, a zakonnicy mieszkali w nim przez trzy kolejne stulecia. Ostatni bracia opuścili klasztor w 1824 r.
Tekst pochodzi ze strony Wprost
Autor: Agnieszka Sijka