Od ponad czterystu lat Pan Bóg powołuje mężczyzn, aby wyrzekli się siebie i poszli za Nim na Srebrną Górę

NA GÓRZE ŁASKI

Do Klasztoru OO. Kamedułów na krakowskich Bielanach pojechałam, aby dowiedzieć się, jak żyje się tym, którzy całe swe życie poświęcili Panu Bogu. Chciałam choć na chwilę być bliżej tej Tajemnicy, która sprawia, że mężczyźni w różnym wieku zostawiają wszystko, aby pójść śladami Pana. Obowiązuje tu najsurowsza reguła. Bo kiedy zamknie się klasztorna brama, kończy się kontakt ze światem zewnętrznym.

Gdy byłam już pod klasztorem czułam, że przekroczyłam pewną strefę i znalazłam się w szczególnym miejscu. ( Za mury klasztorne kobiety mają wstęp tylko dwanaście razy w roku ).Dookoła łagodna cisza i święte milczenie. I można rzec za Izajaszem: ”W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie. W ciszy i ufności leży wasza siła”.

Ojciec przeor Marek Szeliga czekał na mnie tuż za bramą. Szczupły, o wzroście koszykarza, z łagodnym uśmiechem na twarzy i ze spokojem w oczach, w białym habicie z kapturem na głowie. Poszliśmy do rozmównicy. Było tam ciepło i schludnie: na środku stół, krzesła, w kącie kredens oraz kaflowy piec. Wszystko co trzeba, by usiąść i porozmawiać. Ojciec przeor częstuje mnie herbatą. Sobie jej nie przygotował, gdyż jak stwierdził z uśmiechem, rasowy kameduła nie jada i nie pije w towarzystwie kobiet.

Jak się modlić

Rozmawiamy o modlitwie i doświadczeniu obecności Pana Boga w naszym życiu.

– Bóg chce mieć w świecie osoby zjednoczone z Nim, ale też powołuje pustelników, którzy wyjdą na pustynię i będą znakiem jak Jan Chrzciciel, który nawoływał do nawrócenia- wyjaśnia 47 –letni ojciec przeor, który śluby zakonne złożył w 1989 r. - Są więc ludzie, którzy odkrywają wolę Bożą w samotni i milczeniu. Mają taki charyzmat. Inni są powołani do samotności w świecie. Trzeba po prostu stanąć w prawdzie przed Bogiem, otworzyć się , modlić i zadawać pytania o wolę Bożą. Nie ten jest lepszy, kto wstąpił do zakonu o surowej regule, ale ten, kto lepiej wypełni wolę Bożą. To że tu jesteśmy, to nie egoizm zbawczy. Modlimy się za innych. Trzeba bezinteresownie kochać człowieka, aby pokutować za kogoś, kogo się nie zna. Intencje docierają do nas w różny sposób. Ludzie piszą do nas listy, telefonują, a niekiedy przychodzą i proszą o wstawiennictwo u Pana Boga. Nie ma jednej gotowej recepty na dobrą modlitwę. To sprawa indywidualna. Ktoś kiedyś powiedział: „ Módl się jak potrafisz i bądą w tym wierny”. Czasami jest to medytacja jednego zdania z Ewangelii, niekiedy cicha adoracja Najświętszego Sakramentu czy też tzw. modlitwa Jezusowa lub różańcowa. Ważne, by człowiek nie ustawał na modlitwie.

Ojciec przeor opowiada o drodze rozwoju duchowego, która wiedzie przez oczyszczenie, oświecenie do zjednoczenia. Na etapie oczyszczenia zmagamy się z pokusami i trudnościami, poznając własne słabości. Oświecenie to Boża łaska, droga poznania Pana, kiedy On wychodzi naprzeciw nam i daje siły. Zjednoczenie jest owocem tych etapów. – Niekiedy Pan Bóg dopuszcza przeżywanie tzw. ciemnych nocy, czasu „posuchy”, aby jeszcze bardziej zbliżyć się do Niego- tłumaczy ojciec przeor, który na Bielanach jest od trzech lat. Tego doświadczali m. in. św. Teresa z Avila czy św. Jan od Krzyża.

Święte milczenie

Mnisi żyją tu w myśl maksymy „ora et labora”. Rytm dnia wyznacza bicie dzwonu. O 3.30 zwiastuje on pobudkę. Piętnaście minut później zakonnicy odmawiają w kościele Godzinę Czytań i Anioł Pański oraz mają tzw. czytanie duchowe. O 5.30 modlą się brewiarzową Jutrznią. Następnie uczestniczą w Mszy św. i odmawiają Modlitwę przedpołudniową. W kościele nie ma organów i nabożeństwa są ciche, gdyż mnisi nie śpiewają. O 7.30 jest śniadanie. Wszystkie posiłki zakonnicy spożywają w swoich celach. W godzinach 8.15 – 11.15 mają czas na pracę. Następnie przychodzą do kościoła na modlitwę różańcową. O 12.00 odmawiają Anioł Pański i Modlitwę południową. Od 12.15 do 14.30 jest pora obiadowa i czas wolny. O 14.30 zakonnicy znów spotykają się w kościele na Modlitwie popołudniowej. Między 15.00 a 16.30 pracują. Później jest kolacja, a o 17.30 Nieszpory i Anioł Pański. O 18.00 mnisi mają czas na indywidualne czytanie duchowe w swych celach. Dzień kończy Kompleta czyli Modlitwa na zakończenie dnia i odmawianie Psalmu 130 za zmarłych. Później obowiązuje tzw. święte milczenie.

– W ciągu dnia do minimum ograniczamy rozmowy- mówi przeor Marek Szeliga.- W okresie zwykłym wtorki i czwartki są dyspensowane od milczenia. Kilka razy w roku mamy wspólne posiłki z rozmową, a przed czterdziestodniowym postem jest tzw. karnawał kamedulski, który polega na tym, że po modlitwie popołudniowej aż do kolacji można spotkać się w większym pomieszczeniu i porozmawiać przy herbacie. Oczywiście w przypadające wtedy piątki to nie obowiązuje. Taki karnawał trwa do niedzieli przed środą popielcową.

Mnisi modlą się co najmniej sześć godzin dziennie. Sami też na siebie pracują. Ojciec przeor ma mnóstwo obowiązków związanych z remontem XVII-wiecznego obiektu.

– Dzięki środkom unijnym udało się wyremontować infirmerię i dawny dom Wolskiego. Za zbiórkę pieniędzy zorganizowaną przez „Dziennik Polski” oraz ze środków Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków wyremontowano wszystkie eremy- wyjaśnia o. M. Szeliga. Trwa remont foresterii i szindlerówki. W planie jest remont m. in. furty.

Droga do Pana Boga

Na krakowskich Bielanach mieszka pięciu mnichów po ślubach wieczystych (dwóch ojców i trzech braci), trzech profesów czasowych, jeden nowicjusz, dwóch postulantów, jeden aspirant. Najstarszy - brat Ireneusz ma 87 lat, a najmłodszy - br. Sarbeliusz 26. Według Konstytucji Kongregacji Pustelników Kamedułów Góry Koronnej, do kamedułów może wstąpić mężczyzna, który ukończył 20 lat. Jest to możliwe do 50 roku życia. Formacja w tym klasztorze wygląda następująco: trzymiesięczna aspirantura, minimum trzymiesięczny postulat, dwuletni nowicjat, minimum trzyletni okres ślubów czasowych i później śluby wieczyste.

– Klasztor przyciąga wielu ludzi. Przychodzą, zadają sobie pytanie, czy moje miejsce jest tutaj, czy tu mnie powołuje Bóg. Wtedy zaczyna się wspólne rozeznawanie- wyjaśnia ojciec przeor.

Większość spośród tutejszych mnichów mieszka w eremach, w których jest kaplica, cela, kuchenka, łazienka i pomieszczenie gospodarcze. Wszystkich domków na Bielanach jest trzynaście.

- Każdy z zakonników ma wyznaczone własne zajęcie: jest zakrystianin, kucharz, mistrz nowicjatu, ekonom, mnisi zajmujący się chorymi i doglądający nasz ogród. Tutaj, jak wszędzie, jest życie. Przeżywamy więc różne problemy, zmagamy się z własnymi słabościami, aby przy pomocy łaski Bożej wzrastać- wyznaje ojciec przeor.

- Decyzja o przyjęciu święceń nie może więc być zwykłą ucieczką od problemów.

Mnisi z większym stażem mogą zostać rekluzami czyli zakonnikami żyjącymi w całkowitej samotności, poświęcającymi się kontemplacji. Nieżyjący już były przeor klasztoru na Bielanach - ojciec Piotr Rostworowski - został rekluzem we Frascati we Włoszech. Istnieje także możliwość tzw. rekluzji czasowej.

Dwanaście dni w roku są organizowane w tym klasztorze tzw. dni otwarte. Wtedy kobiety mogą wejść do kościoła, podziemi klasztoru oraz zobaczyć akustyczną salę. – Mnisi mają wtedy trochę więcej pracy- wyznaje o. Szeliga.

Takich klasztorów, należących do Kamedulskiej Kongregacji Monte Corona, jest na świecie osiem: dwa w Polsce (w Bieniszewie i Krakowie), dwa we Włoszech, po jednym w Hiszpanii i USA, Kolumbii i Wenezueli.

Surowe życie

Reguła zakonu kamedułów zakazuje braciom opuszczanie klasztornych murów. Zdarza się to jedynie w koniecznych przypadkach, kiedy trzeba załatwić jakieś osobiste sprawy urzędowe lub pójść np. do szpitala.

– Kilka razy w roku wspólnie wyjeżdżamy w odosobnione miejsce- opowiada o. Marek Szeliga. Ilość odwiedzin jest ograniczona do jednej, dwóch w roku.

Życie zakonne ściśle dotyczy posłuszeństwa i pokory ( w regule św. Benedykta jest aż dwanaście jej stopni). Wyrzeczeniem jest też ograniczenie pożywienia. – Nie jemy mięsa, oprócz ryb. W czasie postu nie spożywamy także nabiału- mówi o. przeor.

Pewną trudnością jest też to, że mnisi sami wykonują wszystkie czynności: szyją, gotują, sprzątają. Muszą również poddać się porządkowi dnia, który jest codziennie ten sam.

W celach nie ma radia, telewizora, komputerów. Za to można poczytać codzienną prasę. – Do dyspozycji mamy dwa samochody- mówi o. przeor. Nasza reguła zakonna od ponad czterystu lat się nie zmieniła, natomiast poszczególne konstytucje uwzględniają czasy, w jakich się żyje. Dawniej w tym dokumencie napisano, że mnich, aby coś załatwić, dostawał w podróż konia, a teraz auto- mówi z uśmiechem o. przeor M. Szeliga.

Nie zmienił się też charakterystyczny wygląd kameduły, który zawsze chodzi w habicie. Jego strój jest biały i składa się z tuniki, szkaplerza, paska i płaszcza chóralnego. W zwyczaju jest zapuszczanie brody.

Świeccy u kamedułów

Mężczyźni, którzy są zainteresowani pogłębianiem życia duchowego, mogą uczestniczyć w rekolekcjach indywidualnych organizowanych w klasztorze. Odbywa się je na wzór życia kamedulskiego czyli w ciszy, samotności i oderwaniu od świata. Mężczyźni biorą udział wraz z mnichami w modlitwach liturgicznych i Mszach świętych. Mogą też wykonywać prostą pracę fizyczną. Po komplecie obowiązuje ich, podobnie jak zakonników, tzw. święte milczenie.

Kończę już rozmowę z ojcem przeorem. Na zakończenie pytam, jak próbować osiągnąć wewnętrzny spokój i zbliżyć się do Pana Boga.

– Każdy z nas jest powołany do świętości- mówi. Wszędzie, nawet w świecie, jest możliwe zjednoczenie z Bogiem. Ma to miejsce w codziennej Eucharystii podczas przyjmowania Komunii świętej.

Wyjeżdżam z klasztoru wewnętrznie umocniona, z przekonaniem, że byłam na Górze Łaski.

Tekst: Wzrastanie(243-244) lipiec-sirepień 2009

Renata Skórnóg