Kameduli
kandydaci na świętych

O. CHERUBIN KOZIK EC

O. CHERUBIN KOZIK EC
    Ojciec Chenibin Walenty Kozik urodził się 1 lutego 1906 r. w Luborzycy k/Krakowa. Rodzice Wmcenty i Katarzyna z domu Kaczmarczyk odznaczali się głęboką religijnością. Lata dzieciństwa Walenty spędzał w rodzinnej miejscowości, gdzie uczęszczał do szkolyelementarnej, a następnie do gimnazjum w Krakowie. Jako dziecko i młodzieniec chętnie uczęszczał do kościoła i pilnie się uczył.
    Do zakonu Ojców Kamedułów wstąpił 1 listopada 1928 r. Profesję wieczystą złożył 26 grudnia 1933 r. W życiu zakonnym odznaczał się głęboką religijnością. Święcenia kapłańskie przyjął 30 sierpnia 1936 r. we Frascatti Camaldoli k/Rzymu. Po powrocie z Włoch został skierowany do nowo powstałego klasztoru w Bieniszewie k/Konina, powierzono mu obowiązki zakrystiana i spowiednika.
    W dniu 26 sierpnia 1940 roku Gestapo aresztowało wszystkich Ojców w Bieniszewie. Sługa Boży o. Cherubiii Kozik przebywał kolejno w areszcie (Haf~anstalt) gestapo we Włocławku, następnie został przewieziony do Sachsenhausen, a od 14 grudnia 1940 roku z numerem obozowym 22737 więziony był w Dachau. W listach pisanych do rodziców z obozu w Dachau nie narzekał na warunki obozowe, dopytywał się o losy kościoła i dzwonów w Luborzycy, modlił się o ich ocalenie.
    Ojciec Florian NiedĄwiadek tak go wspomina „Ojciec Walenty Kozik był młody miał dopiero 36 lat i zdrów, został zaocznie zaliczony do tzw. inwalidów tylko dlatego, że przebywał 2 tygodnie w szpitaliku, gdzie leczono mu palec. Kiedy miał wrócić na blok zdrowych, został zapisany na tak zwany inwalidentransport i wyprowadzony z obozu cłu. 9 sierpnia 1942 r. Każdy wiedział, że przeznaczeni do transportu mają przed sobą tylko śmierć. W noc przed opuszczeniem obozu modlił się ze swym konfratrem, ks. Władysławem Gawinkiem, który wspomina „przygotowujemy się na wszystko najstraszniejsze i na spotkanie z Bogiem”.
    Opuszczając obóz przy pożegnaniu z o. Florianem wskazując na niebo wypowiada słowa „do zobaczenia w niebie”. Został wywieziony transportem inwalidów 10 sierpnia 1942 r. i w tym samym dniu zagazowany w zakładzie Scholss Hartheim kolo Linz. Urzędowe zawiadomienie podało dzień śmierci z datą 25 września 1942 r. O. Cherubin pokonany przez przemoc, zwyciężył dzięki żywej łączności ze swoim Mistrzem Jezusem Chrystusem, któremu pozostał wierny w kapłaństwie, w zakonie i na ostatnim odcinku trudnej drogi męczeństwa.



Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego

Ojcze Niebieski wszechmogący i miłosierny Boże, Ty w swoim Synu Jezusie Chrystusie do końca nas umiłowałeś. Dziękujemy Ci za świadectwo miłości jakie życiem i męczeńską śmiercią ukazał sługa Boży zakonu Ojców Kamedułów: Ojciec Cherubin Kozik.
Wierzymy, że upodobniony do swego Boskiego Mistrza, poniósł śmierć dla potwierdzenia swej wiary. Spraw, abyśmy mogli oddawać mu cześć należną błogosławionym, a mnie za jego wstawiennictwem udziel łaski..., o którą Cię z pokorą i ufnością proszę. Przez Chrystusa Pana naszego.


Każdy kto otrzyma łaski za przyczyną Sługi Bożego, proszony jest o przesłanie wiadomości na adres Postulacji Sługi Bożego Cherubina Kozika.
Erem Ojców Kamedułów, 30-248(Bielany), al. Konarowa 1
tel. 012 429 76 10; tel./fax 012 429 81 80




O. ALOJZY MACIEJ POPRAWA EC

O. ALOJZY MACIEJ POPRAWA EC
    Ojciec Alojzy Poprawa urodził się 3 marca 1893 r. w Kaszowie k/Krakowa z rodziców Józefa i Rozalii z domu Skucińska. Na chrzcie świętym otrzymał imię Maciej. Rodzicami chrzestnymi byli Paweł Pruczek i Anna Skucińska. Lata dzieciństwa i młodości spędził w rodzinnej miejscowości. Uczęszczał do szkoły ludowej wydziałowej im. św. Jana Kantego w Krakowie, a następnie do Cesarsko-Królewskiego Gimnazjum im. św. Jacka w Krakowie, które ukończył w 1912 roku.
    Podczas nauki w krakowskim gimnazjum korzystał ze wsparcia i gościnności ks. kan. Teofila Jarynkiewicza, który zaświadczył o wzorowym postępowaniu pod względem moralności i obyczajów z tego okresu Macieja Poprawy. Po uzyskaniu świadectwa ukończenia gimnazjum, w dniu 19 sierpnia 1912 r. wstąpił do Zakonu Pustelników Kamedułów Kongregacji Góry Koronnej w podkrakowskich Bielanach.
    Profesję uroczystą złożył 12 maja 1918 roku, w tym samym roku 9 czerwca przyjął święcenia kapłańskie. Rok póĄniej został skierowany na studia specjalistyczne w zakresie teologii w Rzymie. Studia odbył w latach 1919-1921 w kolegium św. Anzelma prowadzonym przez oo. Benedyktynów. Po ukończeniu studiów w latach 1922-1928 przebywał w eremie kamedulskim w Rua Torreglia k/Padwy, gdzie poświęcił się studiom z zakresu duchowości oraz dziejów kamedulskiej wspólnoty. Owocem badań historycznych było opracowanie żywotu św. Romualda, który został opublikowany również w języku polskim. Po powrocie do Polski powierzono o. Alojzemu obowiązki mistrza nowicjuszy w kamedulskim klasztorze na Bielanach, które pełnił do roku 1930, następnie powołano go na urząd przeora bielańskiego klasztoru, Funkcję tę sprawował do Kapituły Generalnej Zakonu, która odbyła się w 1933 roku. Swoje obowiązki wypełniał gorliwie, zabiegał o duchowy rozwój powierzonych swojej formacji braci nowicjuszy, a następnie pustelniczej wspólnoty kamedulskiej w krakowskich Bielanach.
    W 1933 roku Kapituła Generalna Zakonu powierzyła o. Alojzemu funkcję wizytatora klasztorów kamedulskich Kongregacji Góry Koronnej. Cztery lata póĄniej kolejna Kapituła Generalna Zakonu postanowiła otworzyć nową fundację na ziemiach polskich w Bieniszewie k. Konina, obowiązki superiora nowego eremu powierzono o. Alojzemu Poprawie. Niezwykłym duchowym testamentem Sługi Bożego o. Alojzego, było kazanie w Uroczystość Chrystusa Króla, kilka miesięcy przed aresztowaniem: Ale mimo wszystko nie upadajmy na duchu, jak upadli apostołowie po śmierci Jezusa Chrystusa. My wierzymy silnie, że Chrystus Zmartwychwstał i żyje - jak uwierzyli ci sami Apostołowie - kiedy na własne oczy ujrzeli. I wiarę swą stwierdzili własną krwią, a za nimi całe miliony męczenników, aż do naszych ostatnich czasów. Nie bój się mała trzódko Chrystusa, albowiem spodobało się Jemu dać wam królestwo niebieskie. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale raczej bójcie się tego, który i ciało i dusze może zabić na wieki... Chrystus Król jest jedynie i powinien być Panem naszym, Panem życia i śmierci, Bogiem i Królem naszym. Przytulmy się do Niego, kiedy wstąpi do serc naszych w Komunii Świętej, podziękujmy Mu za to, że w miłosierdziu Swoim zechciał zaliczyć nas do szeregów zwolenników swoich, a nawet zaszczycił nas powołaniem w poczet swych najbliższych przyjaciół, którym objawił najskrytsze tajniki Boskiego Serca Swego. Dziś kiedy na widok tragedii jaką świat przeżywa wielu zaczyna tracić wiarę i upadać na duchu, my jako najwierniejsi Jego przyjaciele, słudzy i poddani oświadczamy Mu naszą wierność aż do śmierci, naszą wdzięczność bez granic i miłość na całą wieczność".
    Uwięziony przez gestapo w dniu 26 sierpnia 1940 roku przebywał kolejno w areszcie (Haftanstalt) gestapo we Włocławku, następnie przewieziony został w dniu 29 sierpnia 1940 roku do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Dnia 14 grudnia 1940 roku został umieszczony w obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie otrzymał numer obozowy 22577. Według relacji kapłanów obozowych w tych trudnych warunkach o. Alojzy zachowywał spokój, nigdy nie był zaniepokojony, służył posługą w sakramencie pokuty, podnosił na duchu, modlił się za uwięzionych. Ks. E. Trybyszewski tak wspomina o. Alojzego jako kamedułę: imponował nam, był urobiony duchowo, głęboko religijny, miał piękny charakter. Był człowiekiem spokojnym, cichym, miał wszystkie zalety zakonnika, to święty kapłan".
    W obozie o. Alojzy ciężko pracował, przez trzy miesiące ciągnął jak koń, ciężki siewnik na tzw. "Plantacjach". Tak się tym wyczerpał, a do tego opuchł z głodu, iż tylko z trudem mógł się poruszać. Został wtedy przydzielony do tzw. "Transportkomando" gdzie, "Capem" był straszliwy Rogler. Ten przy pracy tak go skopał i zbił, że w południe podpierany przez kolegów ledwo się przywlókł do obozu. Zgłosił się do szpitalika, lecz go nie przyjęto, polecając mu przyjść po wieczornym apelu. Ponieważ po południu nie poszedł do pracy, gdyż o własnych silach już się nie mógł poruszać, blokowy nazwiskiem Zier skopawszy i zbiwszy go do nieprzytomności, pół żywego zostawił na uliczce blokowej z kpinami, że mu ułatwi śmierć ("Himmelfahrt"). Po wieczornym apelu zanieśli go koledzy księża na ramionach do "Rewiru" szpitalika obozowego. Zmarł z wycięczenia, dobity zastrzykiem w obozie w Dachau w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w dniu 14 sierpnia 1942 roku.



Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego

Ojcze Niebieski wszechmogący i miłosierny Boże, Ty w swoim Synu Jezusie Chrystusie do końca nas umiłowałeś. Dziękujemy Ci za świadectwo miłości jakie życiem i męczeńską śmiercią ukazał sługa Boży zakonu Ojców Kamedułów: Ojciec Alojzy Poprawa.
Wierzymy, że upodobniony do swego Boskiego Mistrza, poniósł śmierć dla potwierdzenia swej wiary. Spraw, abyśmy mogli oddawać mu cześć należną błogosławionym, a mnie za jego wstawiennictwem udziel łaski..., o którą Cię z pokorą i ufnością proszę. Przez Chrystusa Pana naszego.


Każdy kto otrzyma łaski za przyczyną Sługi Bożego, proszony jest o przesłanie wiadomości na adres Postulacji Sługi Bożego Alojzego Poprawy.
Erem Ojców Kamedułów, 30-248(Bielany), al. Konarowa 1
tel. 012 429 76 10; tel./fax 012 429 81 80


Za zezwoleniem Kurii Metropolitalnej w Krakowie L.dz. 197/2008